Strona główna » Czarny scenariusz: 140 tys. zakażeń dziennie
ZDROWIE

Czarny scenariusz: 140 tys. zakażeń dziennie

Ryzyko wydolności systemu opieki zdrowotnej, jej naruszenia, jest w tej chwili najwyższe w całym przebiegu pandemii, dlatego największym obiektem analizy jest przygotowanie infrastruktury szpitalnej. Mamy trzy scenariusze – powiedział w piątek minister zdrowia Adam Niedzielski.

Adam Niedzielski przyznał na piątkowej konferencji prasowej, że eskalacja pandemii COVID-19 wpływa na przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia scenariusze.

Najkorzystniejsze zakładają apogeum na poziomie 60 tys. zakażeń dziennie, najgorsze nawet 140 tys. Apogeum pandemii może nastąpić w połowie lutego lub na początku marca” – powiedział minister.

Jak ocenił, ryzyko wydolności systemu opieki zdrowotnej, jej naruszenia, jest w tej chwili najwyższe w przebiegu całej pandemii.

Dlatego największym obiektem analizy jest obecnie kwestia przygotowania infrastruktury szpitalnej. Mamy tu trzy scenariusze, które w zależności od tego, jak sytuacja będzie się przekładała na hospitalizację, będą oznaczały systematyczne zwiększanie łóżek dla pacjentów covidowych” – zapowiedział minister.

Poinformował, że obecnie jest 30 tys. łóżek dla pacjentów z COVID-19, zapełnionych w ponad 40 proc. „Systematycznie zwiększamy ich liczbę” – podkreślił szef MZ.

Plan zwiększania bazy łóżek covidowych zakłada w I etapie jej powiększenie do 40 tys. łóżek, w II etapie – do 60 tys. łóżek. III etap to hospitalizacja w każdym szpitalu w kraju – szpitale byłyby przekształcane w miarę zapotrzebowania.

To są scenariusze katastroficzne, które oznaczają konieczność przesterowania, czy zupełnie przełożenia i skierowania wszystkich sił i zasobów na leczenie covidu” – przyznał Niedzielski.

Baza, którą mamy zaplanowaną do systematycznego uruchamiania, to perspektywa miesiąca. Dodatkowo wszystkie zagadnienia dotyczące tlenu, logistyki leków – mamy przygotowane przez RARS czy inne zakupy. Jesteśmy do tych zakupów przygotowani” – zapewnił minister.

PAP/ Agata Zbieg, Piotr Śmiłowicz

Dodaj komentarz

Kliknij aby dodać komentarz